Podpisuję się pod tekstem „używam ironii i sarkazmu bo strzelanie do idiotów jest nadal zabronione”. Jedni mówią, że gwiazdorzę, inni że przesadzam. Ale Ci co mnie naprawdę znają wiedzą, że ja mam w zwyczaju mówić co myślę. Bo po co kogoś okłamywać i udawać kogoś kim się nie jest. Jak się jest suką to się nią jest i nie ma się co z czego tłumaczyć. Ale ja tak na co dzień nią nie jestem. Mam w zwyczaju wykorzystywać cięte riposty i soczyste komentarze. Staram się jednak tego unikać, bo choć wśród moich znajomych jest to tolerowane, ba ! Zachowują się tak samo. Wśród obcych staram się zachować zdrowy dystans. Czasem jednak i ja pękam. Kiedy mi się to zdarza?
Oto lista rzeczy, które mnie wkurzają jak nic innego na
świecie.
Na wstępie chcę zaznaczyć, że poniższa lista jest totalnie
subiektywna i nie ma na celu nikogo obrażać ;)
1.Wytykanie
błędów. Nie mówię tu o zwróceniu komuś uwagi bo akurat tę postawę szanuję.
Skoro popełniłam błąd należy go poprawić. Dobrze, że jest ktoś kto to wyłapał i
mi o tym powiedział. Ale niekoniecznie toleruję ciągłą gadaninę o tym co by to
było gdyby błąd poszedł w świat, jak to
się dobrze stało, że dana osoba go wyłapała. Ale wręcz nienawidzę, kiedy ktoś
zbyt często ( mam na myśli: przy każdej możliwej okazji) wypomina mi to niby
żartobliwym „A pamiętasz jak…?” – tak pamiętam!
Przypominasz mi o tym, przy każdej możliwej okazji i za niedługo będę
się przedstawiać zwrotem: Dzień dobry jestem Monika i pamiętam jak…. Po jakimś
czasie nikogo już ten tekst nie bawi, tylko ty masz satysfakcję ze swojego
minimalnego tryumfu. Ale pamiętajmy, ze każdemu się może kiedyś podwinąć noga.
2.„Moje
życie jest super więc ty tez powinnaś mieć takie samo i też będziesz
szczęśliwa” Hmmm…NIE ! Każdy szczęście definiuje inaczej. Dla jednych to
partner dla drugich rodzina dla trzecich pieniądze a dla jeszcze innych święty
spokój. Po co wchodzić butami w czyjeś życie ? Jaki to ma sens. Jesteś
szczęśliwa/szczęśliwy? Gratuluję. Ale daj mi znaleźć moje własne szczęście. Ja
mam swoje plany na przyszłość i chcę je zrealizować. Gdyby każdy chciał tego
samego to na świecie trwała by niekończąca się wojna więc może nie wyciągajmy
zawczasu oręża ?
3.Trudno
mi to ubrać w zgrabne słowa więc opisze przykładową sytuację. Wśród 3
koleżanek jedna słucha pop’u, druga rock’a trzecia muzyki klasycznej.
Dziewczyna słuchająca Bacha tak go uwielbia, ze zmusza pozostałe koleżanki do
jego słuchania, ba! Od razu musza się nim fascynować. Wiele rzeczy w naszym
życiu, jest cechą osobniczą. To co lubimy słuchać , jeść czytać czy oglądać.
Nie lubię się zmuszać do czegoś. Fajnie jest kiedy ktoś Ci coś zaproponuje ale
bardzo niekulturalne jest zmuszanie kogoś do czegoś. Może mam coś z buntownika
ale jak czegoś nie lubię, to choćby dano mi milion baksów to nie zrobię czegoś
i już !
4. Ja
decyduję, Wy się podporządkowujecie.
Z tego co wiem era monarchii absolutnej minęła, Maria Antonina wraz ze
swoją bujną peruką zniknęła z tego świata w dwóch częściach więc po co te
zapędy? Życie w społeczeństwie to sztuka konsensusu. Ludzie po wiekach praktyki i ewolucji doszli
do tego, ze nikomu nie muszą się podporządkowywać. Wydaje mi się, że więcej
fanów przysporzy Ci zdanie „Co myślisz na temat…?” „Miałabyś/miałbyś ochotę”
niż „Pójdziemy tam.” czy „Ja chcę!” . Wydaje mi się, że miejsce rozkazów jest w
wojsku i Ministerstwie Obrony Narodowej
5.Postawa:
nie obchodzi mnie to (przepraszam za zwrot jednak wydaje mi się, że bardziej
odpowiednie jest wyrażenie „mam wyje****). Ok może jesteś chodzącym
luzakiem. Może rzeczywiście cały świat mieści Ci się w Twoich czterech literach
ale ogłaszanie tego światu na każdym kroku jest niepotrzebne. Sama czasem wolę
się nie angażować. Ale są pewne sytuacje, które tego od nas wymagają i nie ma
wtedy JA. Jesteśmy MY a pomóc trzeba IM !
6.A
teraz rzeczy bardziej przyziemne ;) Koleś w barze wykorzystuje podryw na
glonojada. Co to ? Mianowicie koleś, zwykle lekko podchmielony startuje do
Ciebie. Ale nie zagada. Tylko podchodzi i coraz bardziej ogranicza Ci
przestrzeń życiową. Ty krok w przeciwną stronę, on za tobą. Prosisz go żeby Cię
zostawił on daje próbuje Ci postawić drinka, opowiedzieć o swojej byłej czy
wyciągnąć numer. Najgorsze jest to, ze pod wpływem alkoholu nie zdaje sobie
sprawy, że jego zachowanie jest żałosne.
Gdyby jak normalny człowiek podszedł i zgadał to byłoby może inaczej. A
tak pozostaje niesmak i zażenowanie.
7.Mogę
Ci podskoczyć…w komentarzu na Facebook’u. Taaa zmora naszych czasów. Wszechobecny hejt. Ktoś myśli, że jak
obdaruje kogoś soczystym komentarzem to zyska +10 do uznania wśród znajomych a niestety otrzymuje +50 do buractwa. Anonimowi hejterzy przynajmniej roztaczają
aurę bycia złym i chamskim. Ale gdy Twój „znajomy”, który w realnym świecie boi
się odezwać z siłą większą niż 15 dB nagle na Facebook’u staje się
obrazoburczym Macho to pozostaje ogromny niesmak. A mi ręce opadają
8.A
teraz punkt z pozdrowieniami dla wszystkich studentów ;). Uwielbiam kiedy
stoimy przed salą i nagle nikt nic nie umie. Ja to rozumiem. Chwilę przed zaliczeniem każdy
ma moment chwilowej czarnej dziury. Ale rozbrajające są osoby, które mówią ze
im nie zależy, że się nie uczyły, że generalnie to liczą na poprawkę, bo
wczoraj ostro imprezowały i nie miały czasu. Nagle dostajemy wyniki. Cuda cuda
ogłaszają. Pozerzasty luzak dostaje 4,5. Mogę uwierzyć w czyjś inteligencję czy
rezolutność. Mogę nawet uwierzyć, ze ktoś ściągał. Ale nigdy nie uwierzę, że
nie ucząc się można napisać coś na 4,5. Szczególnie kiedy mówimy o
przedmiotach, na które dostajemy 15 stron tekstu do nauczenia się na pamięć.
Cud porównywalny niepokalanym poczęciem
? Raczej chęć zaimponowania, ale pyatnie: Komu ? Bo wśród znajomych ze studiów
możesz co najwyżej wywołać atak ale tym razem niestety nie śmiechu.
Choć zwykle listy mają 10 pozycji u mnie
zakończy się ona na 8. Po pierwsze nie chcę wymyślać niestworzonych problemów,
po drugie listę zawsze można zaktualizować ;)
A Was co denerwuje lub doprowadza do
szewskiej pasji ?
Pozdrawiam
Monika
Ja do tej listy dopisałabym udawane koleżeństwo, dwulicowość i chamstwo wobec sprzedawców (przecież jestem klientem i mogę zrobić co chce.... no i oczywiście jestem najmądrzejszy). Chociaż wszystkich sprzedawców też nie bronię ;)
OdpowiedzUsuńNa szczęście w swoim otoczeniu nie mam już osób dwulicowych. Wyeliminowanie ich było dobrą decyzją. Co do sprzedawców, no cóż. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja czasem wymiękam z niektórymi sprzedawcami ! ;)
UsuńJa też nie miałam w otoczeniu dwulicowych osób póki nie poszłam do pracy. A współpracowników sobie nie wybieramy w przeciwieństwie do znajomych.
OdpowiedzUsuń