czyli jak odnaleźć się w obcym miejscu.
Kilka miesięcy temu, gdy skończyłam bój z maturami, zdałam sobie sprawę, że te kilka dni zrujnowało mi cały plan na studia a tym samym na życie w sensie zawodowym. Po kilku dniach rozmyślań co tu dalej począć zdecydowałam, że zmieniam preferencje zawodowe. Już nie patrzę na to co modne, opłacalne ale idę za głosem serca i postanowiłam, że pójdę na studia związane z moją długoletnią pasją- kosmetologię. Był tylko mały problem...
...450 km. Taka jest odległość między moim domem a Lublinem gdzie studiuję. Myślałam, że nie robi mi różnicy gdzie będę studiować aż do 30 września kiedy się wprowadziłam do akademika i zdałam sobie sprawę, że oto zostałam sama.
Nie pomagał fakt, że jestem chorobliwie nieśmiałą osobą. Ale postanowiłam że spróbuję znaleźć kogoś z mojego rok. I znalazłam...to nie było przyjemne spotkanie. I od razu się podłamałam i byłam gotowa się pakować i wracać do domu. Ale zbieg okoliczności postawił na mej drodze inne osoby, które sprawiły że Lublin stał się fajny.
| źródło: Grafika Google |
Co zatem zrobić aby polubić się z miastem w którym uczymy się/ studiujemy/ pracujemy? Nie ma na to złotego środka, ale jest kilka rzeczy, które w znacznym stopniu pomogły mi złapać rytm miasta.
Po pierwsze nie można się zrażać, gdy na początku wszystko jest inne niż sobie wyobrażaliśmy. Dobrze jest kiedy na początku poznamy jakąś przyjazną nam osobę. Jeśli się nam nie uda, próbujmy nawiązać kontakt w środowisku, w którym się obracamy. Nie możemy się zamykać. Uwierzcie mi, że mam spore problemy z nawiązywaniem nowych znajomości i czułam się bardzo nie komfortowo kiedy musiałam po nie udanej próbie pójść piętro niżej i z miną zbłąkanego psa prosić o pomoc. Ale opłacało się :)
Dobrze jest gdy przyjeżdżamy do obcego miasta dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Prześledzić trasy jakie będziemy przemierzać. Zobaczyć na mapie jakie punkty w mieście nas interesują i w miarę możliwości dostosować do tego komunikację miejską, tak aby na sam start mieć jakiekolwiek pojęcie o mieście. Popytajmy znajomych, może któreś z nich zna dane miasto i pomoże nam w takich podstawowych zasadach poruszania się po nim.
Ale najważniejszą radą są ta aby pamiętać by mieć koniec języka za przewodnika. Żaden GPS czy przewodnik nie pozwoli Wam poznać miasta tak jak ludzi w nim żyjący. To oni znają miasto jak własną kieszeń i widzą jakie są jego sekrety. Przy okazji możecie poznać fajnych ludzi i już mieć minimalne poczucie, że możecie należeć do danej społeczności.
Słodko kwaśne buziaki
Limonka
Podziwiam cie, że wyjechałaś tak daleko od domu :) ale wszystko ma swoje plusy i minusy. Ja osobiście uwielbiam mieć dwa domy ^^
OdpowiedzUsuń