Wchodząc codziennie na facebook’a zasypywana jestem falą szczęścia znajomych, którzy to ogłaszają, że są w związku, zaręczyli się lub wzięli ślub. W sumie to nic nowego, robimy to do zarania dziejów. Martwiąca jest jedna sprawa, że droga do tego szczęścia znacznie się zmodyfikowała i używamy coraz to nowych narzędzi do….zwykłej rozmowy.
Pamiętam swego czasu kiedy wydawało mi się, że mając 20 lat
będę już w związku i będę patrzeć z nadzieją na przyszłość. Nie czarujmy się!
Jest zupełnie inaczej. Ja chyba gdzieś tam w tym gąszczu krętych dróg czata,
badoo i zaczepek na facebook’u zgubiłam się na starcie. Ostatanio z
przyjaciółką miałyśmy okazję „użalać się” nad własnym jestestwem i okazuje się,
że w tym labiryncie nie jestem jedyną która zgubiła się gdzieś po drodze.
Patrząc na moich rodziców stwierdzam, ze historia ich
poznania jestem niczym wyciągnięta z komedii romantycznej. On wchodzi do sklepu gdzie owa niewiasta
pracuje. Zaczyna ją podrywać a ona zgadza się na randkę…8 miesięcy później
biorą ślub i nie dlatego, że muszą,
tylko dlatego, ze chcą! A ich współczesna historia jakby wyglądała? On
zobaczyłby ją w sklepie. Przyszedł do domu odpalił komputer i szukał na
facebook’u. Gdyby już ją znalazł sprawdziłby czy jest w związku, czy lubie
podobną muzykę czy film. Sprawdziłby co pisze na tablicy i jaką muzykę
najczęściej odtwarza na spottify.
Poobserwowałby ja parę tygodni a następnie nieśmiało zaczepił. Gdy ona
by odpowiedziała na zaczepkę on zaprosiłby ją do znajomych. Pogadali by trochę
hmm jakiś miesiąc i w końcu poszli na randkę. A tam klops ! Bo w trakcie żywej
rozmowy nie jest tak łatwo. Uczestniczy w niej całe nasze ciało. Czerwienimy
się, peszymy, pokazujemy swoje słabości. A tego nie chcemy, bo teraz każda ze
stron chce wyjść na tę silną, odważną, nie do pokonania. Wchodzimy w pętlę własnych oczekiwań,
rozczarowań i pretensji. Jak to się skończy ? Zależy czy któraś ze stron poda
rękę tej drugiej. Będzie chciała rozmowy z żywym człowiekiem z jego wadami,
zaletami, słabościami i trudnościami. Ot człowieka z krwi i kości. Bo ideały
pięknie się kocha ale trudno z nimi żyć.
Albo będziemy szukać dalej. Bo w końcu „tego kwiatu jest pół światu” ale
czy na pewno? Choć portale społecznościowe pokazują nam, że możemy na nich
poznać kogo chcemy i że to ma rację bytu, to czy rzeczywiście tak jest?
Usłyszałam kiedyś, że znajomość na portalu społecznościowym
jest jak miesiąc miodowy, cudnie się zaczyna ale kończy się szybko i ze
smutkiem że tak krótko. Jeszcze trzeba wspomnieć o wściekłości , która
następuje gdy on/ona nie odpisuje.
To moim zdaniem kolejny problem znajomości internetowych.
Bez zważania na czyjeś uczucia możemy ją zakończyć. Nie jest trudno komuś nie
odpisać, zablokować czy usunąć ze znajomych bez słowa. Ale czy tak robią cywilizowanie ludzie ?
Niestety w naszych czasach tak. Kiedyś istniała dyplomacja, dzisiaj przycisk
usuń. Nie oszukujmy się, że jest to jeden z głównych powodów dla których tak
lubimy nasze internetowe znajomości. Bo się nie trzeba tłumaczyć, próbować,
starać. Ktoś mi nie pasuje, usuwam albo jeszcze gorzej olewam. Uwierzcie mi, że
chyba nie ma nic gorszego jak świadomość, że ktoś z kim łączyła nas bądź co
bądź relacja nagle urywa kontakt. A w dobie facebook’a wiadomo czy ktoś
wiadomość odczytał wiadomość czy nie. I nawet się
nie dowiemy co poszło nie tak.
A wystarczyło podejść i zagadać
Zresztą nie dotyczy to tylko osób w związkach czy dążących
do nich. Popatrzmy na stosunki przyjacielskie. To prawda często dzielą nas
kilometry i „piwo przez skype” to jedyna opcja. Ale znam wiele przypadków gdy
normalni ludzie, mieszkający od siebie 2 przystanki wolą porozmawiać przez Internet.
Dlaczego ? Bo jest łatwiej, bo swojej całej uwagi nie musisz skupiać na drugiej
osobie. W między czasie możesz obejrzeć serial, zapłacić rachunki, pograć. A
gdzie w tym wszystkim człowieczeństwo. Mówi się, ze prawdziwych przyjaciół
poznaje się w biedzie. Słyszałam również, że poznaje się ich w szczęściu ale
moim zdaniem hasłem XXI wieku powinno być, ze prawdziwych przyjaciół poznaje
się w dobie Internetu ;)
Pozdrawiam
Monika
Oj tak, zgadzam się z każdym słowem. Ostatnio nad tym myślalam i to jest porażka co się dzieje. Fejsbuk zawładnal swiatem :(
OdpowiedzUsuńTo prawda, a najgorsze jest to, że niewielu jest ludzi, którym to przeszkadza. Najgorsze jest to, że chyba trzeba się będzie wpisać w ten trendy...
UsuńRobimy się wygodni i tchórzliwi. Po co podchodzić do dziewczyny i się ośmieszać jak można bez żadnej kompromitacji i to jeszcze z anonimowego konta odezwać się w sieci. A z przyjaciółmi zawsze można powymieniać się śmiesznymi obrazkami czy filmikami w każdej chwili, ale na spotkania już nie ma czasu. Czasem aż boje się pomyśleć co będzie za parę lat...
OdpowiedzUsuńPrzenosimy swoje życie do Internetu. Już nie tylko zakupy czy rozrywka ale także przyjaźń czy miłość. Boję się, że za parę lat nawet małżeństwo i rodzinę tam przeniesiemy
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZgodzę się z Crocusik, że zrobiliśmy się bardzo wygodni. Z drugiej strony internet wiele nam ułatwia i otwiera przed nami masę możliwości, szkolenia online, łatwy dostęp do wiedzy. Wszystko zależy tylko od nas, w jaki sposób to wykorzystamy.
OdpowiedzUsuńwww.mamcel.com
To prawda, Internet stał się dla nas bramą do wielu możliwości. Ale obserwując ludzi mam wrażenie, że większość z nas źle z niej korzysta.
Usuń